poniedziałek, 11 grudnia 2017

/1549/ poniedziałek.

Poniedziałek był ciężki, ale minął. Powinienem teraz sprawdzać prace domowe, ale moje myśli są tak rozbiegane, że nic z tego. Trudno, prace domowe nie uciekną :D Za to, zamiast pracy, świetnie mi się wyszukuje różne głupoty w necie, rozmawia ze Stefanem oraz słucha muzyki :D I zaraz czas spać, ale najpierw:


PS: Zahaczyły mnie dziś najseksowniejsze nogi jakie widziałem w życiu... tak, tak, nogi, choć ich właściciel też całkiem niezły :D Któż wie, może jeszcze ujrzę te nogi :D

niedziela, 10 grudnia 2017

/1548/ świat się pomylił.

I co? Zostały dwa tygodnie do świąt, a trzy do Nowego Roku. Jedno i drugie zapowiada się ponuro. Wszystko jakoś straciło swój urok, kiedy moje wnętrze krzyczy z samotności. Przeglądałem ostatnio profile na dwóch portalach randkowych, wszędzie tylko: szukam seksu, szukam na chwilę, szukam bez zobowiązań.... Najlepsze jest to, że akurat za seksem jakoś nie tęsknię, tęsknię za poczuciem bezpieczeństwa, że ktoś jest i że będzie. Przytuli, pocieszy, obejrzy razem film, pokłóci się albo opieprzy mnie za to, że mam burdel w pokoju lub potrzyma za rękę tak po prostu, bez żadnych podtekstów... Wiem, wiem, w dzisiejszych szybkich czasach, takie pragnienia są dziwne. Zastanawiam się jedynie, gdzie podziali się ci wszyscy panowie, którym zależało na czymś więcej. Poddali się? Znaleźli drugie połówki? [tak jak np. Mr. Nice czy Darek] Czy stwierdzili, że seks jest też dobrym substytutem, takim zastępstwem miłości?

Troszkę boję się, że może sam coś przegapiłem. Przeoczyłem swój moment na szczęście. I teraz już go nie odnajdę. No ale z drugiej strony, skąd miałem wiedzieć, że niektórzy poznani faceci czy podjęte decyzje to pomyłki. Jak to było? Faceci są jak telefony: zajęci lub pomyłka? :D

I nie, nie mam dołka czy coś, jestem po prostu rozczarowany tym, co mnie otacza ostatnio.


No jakby nie było, kolejny weekend kończy się. Wyspałem się - to zawsze najlepsza opcja na relaks. No a niedziela to jak zwykle praca. Klasówki, kartkówki, przygotowywanie lekcji i końca nie widać. Tak czy siak, czas na przerwę - obiad i gorącą kąpiel, tradycyjnie już z książką. 

A jutro znowu wchodzimy w kółko i zapierdzielamy nóżkami by kółko się kręciło :D:D:D  

PS: A to co na obrazku, uwielbiałem :] Ach...

wtorek, 5 grudnia 2017

/1547/ ten o zakupach.

Miły dzień właściwie, taki na luzie. Nawet kawę w spokoju wypiłem :D

Zacząłem polować na prezenty świąteczne i właściwie całkiem nieźle mi poszło, ponad połowa rodziny odhaczona. Z jednej strony, to nawet zabawne, że znowu się zbliżają święta. Nieważne, czy człowiek gotowy na nie czy nie, nieważne, czy rok był ciężki, czy się coś straciło, święta muszą być, świat się kręci dalej, show must go on... Smutne z jednej strony jak mało znaczy dramat jednostki w świecie. Wiem, że to normalne, ale dziwnie być tak małym, nieważnym trybikiem wielkiej maszyny życiowej.

No ale dobrze, dobrze, nie marudzę, bo humor mam za dobry na to. Swoją drogą, to zauważyłem, że potrafię cieszyć się z pierdół: spacer, kupienie długopisów, kawa w ładnym miejscu, zakupy w rytm świątecznych piosenek. Fajnie, że nadal tyle błahych rzeczy sprawia mi przyjemność :] 

No dobra, czas na moją tradycyjną świąteczną piosenkę :D :