poniedziałek, 16 października 2017

/1527/ kolorowa jesień.

Zżeram kolejne czekoladki. Za każdym razem, gdy kończę pudełko, obiecuję sobie, że to już koniec ze słodyczami. No ale nie ma łatwo, uczniowie nadal przynoszą słodycze z okazji Dnia Edukacji. No przecież nie mogę pozwolić by się popsuły, trzeba zjeść :D Myślę, że uczniowie mają chytry plan, jak się roztyję, to trudno mi będzie stać i ich pilnować na klasówkach. Na pewno o to chodzi!!! :D

Ciężki poniedziałek ogólnie, czuję się jakby walec po mnie przejechał. Nic mi się nie chce, lekcje szły jak po gruzie. Najchętniej wziąłbym z tydzień wolnego: poczytał, pooglądał, pospacerował. Patrzyłem dziś jak pięknie kolorowe liście wirowały na wietrze. Piękna jesień. Szkoda, że jak liście opadną, to już będzie paskudna. No ale cieszmy się chwilą, tyle kolorów: żółty, zielony, brązowy, czerwony... A do tego ta cudowna dzisiejsza pogoda. W takiej jesieni jestem zakochany!!! Fajnie by było zakochać się na jesieni.


No nic, mam chwilę dla siebie. Nie mogę się zdecydować, czy posprawdzać klasówki, czy zeszyty z pracami domowymi.
A w dupie z tym, niech leżą... :D Nie muszę zawsze być perfekcyjnym belfrem... chyba... :D

niedziela, 15 października 2017

/1526/ weekendowy czas.

Weekend się kończy, a ja co zrobiłem pożytecznego? Pranie i odhaczyłem fryzjera. To moja cała wielka działalność weekendowa. Czasami żal mi samego siebie. Serio!!! Nawet na jutro do pracy jestem średnio przygotowany, bo mój mózg nie chce dziś ogarniać pracy, ogólnie nic nie chce...

Pół dnia dogadzałem sobie żywieniowo, drugie pół poświęciłem na lekturę. A, zdążyłem też poleżeć w wannie [uwielbiam długie kąpiele z książką] i ogolić się, choć nie wiem, czy to wielkie osiągnięcie... Fakt, że choroba/antybiotyk [niepotrzebne skreślić] dają od wczoraj czadu, że aż zastanawiam się nad kolejną wizytą u lekarza, żeby dopytać, czy czasem nie odstawić lub zmienić antybiotyk. Mam nadzieję, że to jednak działanie antybiotyku, a nie sygnał, że lek nie działa... Z drugiej strony każda wizyta to masa kasy, a antybiotyk mam brać jeszcze tydzień, więc może się wstrzymam z wizytą, o ile ból się nie nasili... Cholera, nigdy nie chciałem masy kasy, wysokich stanowisk, zawsze chciałem mieć tylko zdrowie, a tu masz, zaraz okaże się, że mam jakiegoś raka czy coś. No dobrze, dobrze, już nic nie mówię, zaplanowane badania rozwieją moje wątpliwości i wątpliwości mego lekarza. Choć wiecie, jak nagle przestanę pisać, to znaczy, że już jestem po drugiej stronie :] 

Dlaczego nie tracę optymizmu i mam do tego dystans? Bo miałem w życiu już wszystko, co chciałem, więc nawet jeśli trzeba będzie się zbierać, to żal nie będzie aż tak wielki. Oby tylko nie było za dużo bólu, tylko tego się obawiam.

Miłego tygodnia życzę! 

PS: Tak, wiem, mam specyficzne poczucie humoru / podejście do życia. Nie należy zbyt przejmować się moimi zapiskami tu.

/1525/ nadzieja.

Weekend ucieka tak szybko... Dorwałem nową książkę, znowu przeniosłem się w czasy Tudorów na angielski dwór. Lubię książki, które zahaczają o historię królów i królowych. 

Od niedawna mam przeczucie, że coś się wydarzy. Nie wiem co, ale czuję, że coś. Rzadko moje przeczucie się myli. Oby dla odmiany coś pozytywnego, bo więcej negatywnych rzeczy nie zniosę. Uzbroiłem się w cierpliwość i znosiłem wszystkie problemy i rozczarowania przez ostatni rok. Aż dziwne, że przeżyłem i nie zwichnęło mi to psychiki na dobre :D

Odkryłem dziś, że przeszedł mi sentyment do tego co było, uwolniłem się. Długo to trwało, za długo. Znowu mam czystą kartę do zapisania. To co na niej się pojawi zależy w dużej części ode mnie. Tylko pytanie, czego ja właściwie chcę??? Muszę na nowo się dowiedzieć :)