niedziela, 13 sierpnia 2017

/1496/ samotność.

To dziwne, ale chyba mam przesyt własnego towarzystwa, dla odmiany z chęcią pobyłbym z kimś innym. Z kimś, kto ma coś ciekawego do powiedzenia o sobie, życiu. Z kimś, kto by mnie czegoś nauczył lub zafascynowałby swoją osobowością. Z kimś szczerym, nieudającym nikogo. Problem w tym, że wokół nie ma nikogo takiego. Więc cóż, zostaje mi stara sprawdzona przyjaciółka - samotność. Ona nigdy nie zawodzi. Gdyby jeszcze mogła uciszyć moje myśli w głowie, te wszystkie szmery o przeszłości, o dawnych przyjaciołach, kochankach, chłopakach i innych stworach. No i gdyby mogła jeszcze uciszyć tę główną myśl, że ze mną jest jednak coś nie teges... :D No bo jest, nie ma co ukrywać, dziwak ze złamanym sercem i podziurawionym zaufaniem do ludzi. Naiwnie jednak myślałem, że znajdę podobnych ludzi do siebie. Naiwnie, bo czas ucieka, a ludzi wokół coraz mniej. 

No nic, idę zobaczyć, czy światło jest w lodówce :D

9 komentarzy:

  1. No niestety szczęście to równowaga pomiędzy przebywaniem z samym sobą, a z innymi. Ani za dużo jednego, ani drugiego nie jest dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt, skrajności nigdy nie oznaczają niczego dobrego :)

      Usuń
  2. Też mam ostatnio wrażenie, że ludzi wokół coraz mniej. I z każdym mijającym rokiem coraz trudniej poznać nowych ludzi, a o budowaniu paczki znajomych już w ogóle nie ma mowy.

    Ech, gdyby tak złączyć wszystkich tych, co narzekają na samotność... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, gdyby tak się dało, to świat byłby idealny, ale my dobrze wiemy, że taki nie jest ;)

      Usuń
  3. Nawet statystyki pokazują, że jako społeczeństwo się kurczymy, ale wiem, nie o to chodzi.
    Mnie na szczęście udało się zbudować grupę znajomych, którzy jakoś wypełniają czas i pustkę jaka pewnie była by na stacji, gdyby nie wcześniejsze działania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też miałem znajomych czy tam przyjaciół, ale w moim wypadku praktycznie rozpłynęli się ;)

      Usuń